Jana Novotná. Najpiękniejsze triumfy rodzą się z bólu

Jana Novotna biografia

Data publikacji: 15 listopada 2025, ostatnia aktualizacja: 15 listopada 2025.

Zanim uniosła w dłoniach upragnione trofeum Wimbledonu, najpierw musiała udźwignąć ciężar porażek. Jana Novotná – jedna z najbardziej utalentowanych i najbardziej ludzkich postaci kobiecego tenisa – była zawodniczką, którą świat zapamiętał nie tylko za finezję na korcie, lecz również za siłę, z jaką potrafiła podnieść się wtedy, gdy wszyscy widzieli, jak upada.

W życiu sportowca bywają chwile, które definiują karierę – zwycięstwa, rekordy, wielkie finały. Ale czasem o człowieku więcej mówią łzy. Te, które popłynęły z oczu Jany Novotnej w Londynie w 1993 roku, stały się jednym z najbardziej poruszających momentów w historii tenisa. Nie były łzami słabości. Raczej sygnałem, że oto dorasta zawodniczka, której życie miało napisać niezwykły scenariusz: pełen elegancji na korcie, dramatów, a wreszcie triumfu smakującego mocniej niż jakiekolwiek wcześniejsze zwycięstwo.

Jana Novotná miała talent, który zachwycał ekspertów i technikę, którą podziwiały rywalki. A jednak los wciąż kazał jej uczyć się pokory. Każdy niedokończony finał, każdy mecz wymykający się w ostatnich gemach, każda chwila zwątpienia – wszystko prowadziło do jednego: do dnia, w którym Czechy i cały tenisowy świat wstrzymają oddech, obserwując jej drogę do wimbledońskiego zwycięstwa.

Jana Novotna 1990

Dziewczyna z Brna

Przyszła na świat 2 października 1968 roku w Brnie. Czeszka już od najmłodszych lat wyróżniała się na korcie inteligencją i niesamowitymi umiejętnościami technicznymi. Serwis oraz wolej były jej znakami rozpoznawczymi. W czasach, gdy styl ten stopniowo odchodził w zapomnienie, ona wciąż zachwycała precyzją i elegancją gry przy siatce. Jej backhand wywoływał zazdrość u rywalek, a sportowy świat wróżył reprezentantce naszych południowych sąsiadów świetlaną przyszłość.

– Zawsze z sentymentem wracam do wspomnienia mojego pierwszego zwycięstwa nad Steffi Graf podczas Australian Open 1991, bo wtedy była absolutnie nie do zatrzymania. Wygrywała mecze w 35-40 minut – opowiadała Novotná w rozmowie z „Great British Life”. – Pokonać ją w tamtym okresie znaczyło naprawdę wiele. Tak samo jak awans do finału Wielkiego Szlema i sam fakt, że po raz pierwszy zagrałam w decydującym meczu Australian Open.

Brakujący element układanki

Na przestrzeni dwunastu lat na zawodowstwie Jana Novotná zdobyła 24 tytuły singlowe. Wielu powie, że to dużo, ale zdaniem wielu innych stać ją było na znacznie więcej.

Jej talent był niezaprzeczalny, jednak brakowało Czeszce jednej cechy – stalowych nerwów. Eksperci twierdzą, że miała tendencję do „pękania” w kluczowych momentach.

Najbardziej ikoniczny moment, w którym nie wytrzymała presji, miał miejsce w 1993 roku podczas finału Wimbledonu. Prowadziła ze Steffi Graf 6:7, 6:1, 4:1, a przy stanie 40:30 miała szansę na objęcie prowadzenia 5:1 w decydującym secie. Niestety, podwójny błąd serwisowy oznaczał początek jednego z najbardziej spektakularnych załamań w historii tego turnieju. Ostatecznie to Niemka triumfowała 7:6, 1:6, 6:4.

Na ceremonię wręczenia nagród Novotná wyszła, próbując zachować spokój, ale jej serce było pełne emocji. Wtedy to przy młodej zawodniczce pojawiła się księżna Katharine Worsley, która próbowała pocieszyć ją słowami: – Nie martw się, Jana, wrócisz tu w przyszłym roku. To wystarczyło – Novotná nie mogąc już dłużej powstrzymywać łez, wybuchła płaczem, wtulając się w ramię członkini rodziny królewskiej.

– Następnego dnia, mimo że było mi smutno i czułam rozczarowanie, otworzyłam gazetę, a na pierwszych stronach zobaczyłam swoje zdjęcie z księżną Kentu – opowiadała w wywiadzie dla BBC. – Przez chwilę poczułam się jak zwyciężczyni, i to było niesamowite uczucie. Wciąż mam te gazety – zdjęcia są przepiękne. Myślę, że pokazywały ludzką stronę zawodowego tenisa. Tę, którą większość ludzi później zapamiętała, zamiast samego faktu, że przegrałam.

Jana Novotna Wimbledon 1993

Spełniona przepowiednia

W 1997 roku Novotná ponownie zagrała w finale Wimbledonu, tym razem przeciwko młodziutkiej, zaledwie 16-letniej Martinie Hingis. Jana miała przewagę, ale problemy z mięśniem brzucha uniemożliwiły jej dokończenie meczu na własnych warunkach. Znów przegrała, tym razem 6:2, 3:6, 3:6. I znów księżna Kentu była obecna na korcie, ale tym razem nie pocieszała, a przepowiadała przyszłość. – Trzecie podejście przyniesie ci szczęście – powiedziała.

Jak się okazało, słowa księżnej miały magiczną moc. Rok później, w 1998 roku, Jana Novotná po raz trzeci dotarła do finału Wimbledonu. Tym razem nie dała się pokonać. Po pewnym zwycięstwie nad Hingis w półfinale, w decydującym meczu stanęła naprzeciw Francuzki Nathalie Tauziat. Zwycięstwo 6:4, 7:6 dało jej pierwszy i jedyny tytuł wielkoszlemowy w singlu. Łzy, które pojawiły się na jej policzkach, były zupełnie inne niż wcześniej – to były łzy radości i ulgi. Kiedy podeszła do Katharine Worsley, kobiety uścisnęły sobie dłonie. – Jestem z ciebie dumna – powiedziała księżna.

Tego dnia Czeszka stała się nie tylko mistrzynią Wimbledonu, lecz także symbolem wytrwałości – dowodem na to, że nawet najbardziej bolesne porażki mogą prowadzić do najpiękniejszych zwycięstw.

Jana Novotná, mając 29 lat i 9 miesięcy, stała się najstarszą zawodniczką w erze open, która po raz pierwszy wywalczyła tytuł wielkoszlemowy w singlu. Choć w grze pojedynczej było to jej jedyne zwycięstwo w zmaganiach tej rangi, to w grze podwójnej miała ich naprawdę sporo. Zdobyła aż 12 tytułów wielkoszlemowych w deblu i 4 w mikście. Jej partnerstwa z Heleną Sukovą oraz Jimem Pughiem były uosobieniem perfekcyjnej współpracy na korcie.

– Nie brzmi to może najlepiej, gdyby powiedzieć, że finał z 1993 roku był tym, z którego byłam najbardziej dumna, bo jednak przegrałam mecz, prowadząc – zwierza się. – Ale on naprawdę wiele dla mnie znaczył. Może właśnie dzięki niemu stałam się lepszą zawodniczką, lepszym człowiekiem. Może to spotkanie pomogło mi osiągnąć później dużo więcej w karierze. Gdybym mogła to wszystko przeżyć jeszcze raz, zrobiłabym to – absolutnie wszystko – tylko tym razem wygrałabym Wimbledon trzy razy.

Jana Novotna Wimbledon 1998

Niedokończona historia

Po zakończeniu kariery zawodniczej w 1999 roku, Jana Novotná oddała się pracy trenerskiej oraz dołączyła do zespołu komentatorów BBC podczas Wimbledonu. Podobnie jak na korcie, również w studio była naturalna, choć czasem tak cicha, że jej mikrofon należało podgłośnić.

Po latach spędzonych na Florydzie, w 2010 roku osiedliła się w Omicach, niewielkiej wsi niedaleko Brna, gdzie zamieszkała z partnerką – polską tenisistką Iwoną Kuczyńską.

Niestety legendarna zawodniczka zmarła 19 listopada 2017 roku, przegrywając walkę z rakiem. Miała zaledwie 49 lat.

Jej historia to opowieść o niestrudzonym dążeniu do doskonałości, o radzeniu sobie z porażkami i czerpaniu siły z momentów słabości. Choć kariera Czeszki była pełna trudnych chwil, Jana Novotná pokazała, że prawdziwa wielkość rodzi się nie tylko z triumfów, ale i z tego, jak radzimy sobie z niepowodzeniami.

Dlatego pamięć o niej nie przeminie – bo niewiele jest w tenisie historii tak ludzkich i tak prawdziwych.

Foto: gettyimages.com

Ziemowit Ochapski

Warto przeczytać:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *