Spis treści
Data publikacji: 24 maja 2025, ostatnia aktualizacja: 7 lipca 2025.
Karierę zakończyła już ładnych kilka lat temu i nawet jeśli Iga Świątek dostarcza nam mnóstwo radości wygrywając kolejne turnieje wielkoszlemowe, to w sercach polskich kibiców wciąż jest miejsce na wspominanie lat, w których Agnieszka Radwańska czarowała tenisowy świat.
Sukcesów nie odnosiła dzięki atomowym uderzeniom w stylu sióstr Williams czy Marii Szarapowej. Jej styl to finezja, inteligencja i nieprzewidywalność. Zamiast piorunującego serwisu prezentowała precyzyjne forhendy, loby, slajsy i dropszoty.
Rywalki często wspominały, że praktykuje tenisowe szachy, a komentatorzy zachwycali się akcjami, w których dosłownie siadała na korcie, by odebrać niską piłkę. Nic dziwnego, że kibice wielokrotnie wybierali jej zagrania jako „Shot of the Year”. Owszem, brak mocy dokuczał jej w starciach z tzw. armatami, ale wtedy kombinowała, zmieniała kierunki uderzeń, a publiczność wrzała.
Dziewczyna z Krakowa
„Isia”, jak ją często nazywają, urodziła się 6 marca 1989 roku w Krakowie. W tenisa zaczęła grać już w wieku czterech lat, a wszystko za sprawą taty, Roberta, który autorytarnie postanowił, że dziewczynka wraz z młodszą siostrą Urszulą będzie odbijać piłkę rakietą zamiast ślęczeć w domu przed telewizorem.
– Przez 15 lat treningów z ojcem nigdy nie padło pytanie: jak się czujesz? Wszystko było idealnie zaplanowane, ale tata nie pytał, jakie są moje przemyślenia, jak widzę daną sprawę – opowiada w rozmowie z serwisem naTemat.pl. – Wszystko narzucał z góry. Liczyło się tylko to, co on mówił. Nieustannie tłumiłam uczucia i potem nie potrafiłam inaczej. Przez pewien czas funkcjonowaliśmy w trybie mecz – wojna z tatą. Po porażkach nieraz nie odzywał się dwa dni. Nie mieliśmy kontaktu. Nie wiedział, co się dzieje ze mną i Ulą, widziałyśmy się z nim dopiero w taksówce na lotnisko. Panował okrutny reżim.
Pierwszy znaczący międzynarodowy sukces odniosła w 2005 roku, wygrywając juniorski Wimbledon. W kolejnym sezonie jej łupem padł natomiast juniorski Roland Garros, a już pierwsze starty w seniorskich turniejach WTA pokazały, że Aga nie zamierza być jedną z wielu.
Jeszcze w 2006 roku dostała się do ćwierćfinału turnieju w Warszawie, pokonując m.in. ówczesną dwunastą rakietę globu – Anastazję Myskinę. Rok później w Sztokholmie sięgnęła po swój pierwszy tytuł WTA. Nagle o dziewczynie z Krakowa zrobiło się naprawdę głośno, zwłaszcza gdy na US Open 2007 wyrzuciła z turnieju samą Marię Szarapową.

Finał Wimbledonu
W sezonie 2008 poszły w górę zarówno jej umiejętności, jak i ranking. Awansowała do ćwierćfinału Australian Open, w Pattayi zdobyła drugi tytuł WTA, a potem dołożyła zwycięstwa w Stambule i Eastbourne. W tym samym roku pierwszy raz wskoczyła do czołowej dziesiątki światowego rankingu. W Polsce zaczął się prawdziwy szał na tenis, chociaż kolejny singlowy triumf odniosła dopiero w sierpniu 2011 roku w San Diego – już pod okiem Tomasza Wiktorowskiego.
Jednym z największych osiągnięć „Isi” pozostaje finał Wimbledonu A.D. 2012. Żadnej Polce w erze open nie udało się wcześniej dotrzeć tak wysoko w Wielkim Szlemie w grze pojedynczej. Może i przegrała decydujący mecz 1:6, 7:5, 2:6 z legendarną Sereną Williams, ale emocje i tak były na najwyższym poziomie.
– Jestem dumna z mojego występu w Londynie. Myślę, że były to najlepsze dwa tygodnie w moim życiu. Jestem szczęśliwa, że zagrałam w finale. Pamiętałam 2005 rok, gdy wygrałam juniorski Wimbledon. Niestety, dziś nie miałam swojego dnia. Spróbuję ponownie za rok – powiedziała na gorąco, nie wiedząc jeszcze, że to był jej pierwszy i ostatni finał wielkoszlemowy.
Po tym turnieju wskoczyła na drugie miejsce w rankingu WTA – najwyższe w dotychczasowych dziejach polskiego tenisa kobiecego. Dopiero niemal dziesięć lat później Iga Świątek pobiła jej dokonania.

Turniej mistrzyń i ślub
W 2015 roku, już w roli tenisistki doświadczonej, a zarazem przyzwyczajonej do bycia w światowej czołówce, Radwańska zwyciężyła w WTA Finals. Co ciekawe, jej przygoda z tzw. turniejem mistrzyń w Singapurze zaczęła się od dwóch porażek w grupie. Gdy wydawało się, że Aga już pakuje walizki, ona wrzuciła piąty bieg i wytrwała do końca, ogrywając kolejno Simonę Halep, Garbiñe Muguruzę i Petrę Kvitovą.
– Pierwsze pół sezonu było dużo słabsze. Nie spodziewałam się tego na początku roku – przyznała na konferencji prasowej po powrocie do Polski. – Gdyby w kwietniu ktoś mi powiedział, że w Singapurze będzie tak dobrze, nie uwierzyłabym, że wygram nawet jeden mecz. Miałam już kilka miesięcy w nogach, więc nie było łatwo. Ale nie można na to patrzeć, trzeba walczyć. Każde słowo pomaga, po coś ten coaching jest. Wciąż to do mnie nie dociera.
W 2016 roku zaręczyła się ze swoim sparingpartnerem – Dawidem Celtem. Ślub pary odbył się 22 lipca 2017 roku w Krakowie, w Kościele na Skałce – tym samym, w którym Radwańska była chrzczona. Na uroczystości pojawiła się śmietanka polskiego i światowego tenisa.
Rychły koniec
Na przestrzeni lat „Isia” zmagała się z kontuzjami stóp i pleców. Dlatego w 2018 roku przeszła na sportową emeryturę w wieku zaledwie 29 lat. Tenis nie pozostał jej jednak obcy. Udziela się w roli ekspertki, gra pokazowo i służy radą jako trenerka. W czerwcu 2020 roku została mamą.
– Tata przeżywał to bardzo, w końcu poświęcił wszystko, żebyśmy z Ulą grały – opowiada o zakończeniu kariery w rozmowie z magazynem „Viva!”, przeprowadzonej przez Gabrielę Czernecką. – Tego dnia, kiedy ogłosiłam swoją decyzję, wrzucił na Facebooka mnóstwo sentymentalnych zdjęć. Chyba wszystkie, jakie znalazł. Ale zrozumiał i uszanował moją decyzję. Ci, którzy byli rzeczywiście blisko mnie, widzieli, że nie daję już rady. Wiele razy z Ulą i koleżankami z kortu zastanawiałyśmy się, jak to będzie podjąć decyzję o rezygnacji. Ile to będzie nas kosztowało, czy to w ogóle jest możliwe. Ale mój organizm zdecydował za mnie. Teraz mąż mówi do mnie „emerytka”. Bardzo romantycznie, prawda?. Wiesz, ja nie chciałam już tak żyć. Tenis do tej pory był całym moim życiem, ale zawsze wiedziałam, że skończę grać koło trzydziestki. Myślałam tylko, że to będzie rok dłużej.

Wirtuozka, której nie da się zapomnieć
Łącznie Agnieszka Radwańska zgromadziła 20 wygranych turniejów singlowych WTA oraz 2 w deblu. Jej kolekcja to m.in. zwycięstwa w Eastbourne, San Diego, Pekinie, Dubaju, Miami, Brukseli, Sydney, Stanford, Montrealu, Tokio, Singapurze czy New Haven.
Miała też i przykre wpadki – jak odpadnięcia w pierwszych rundach turniejów Wielkiego Szlema czy igrzysk olimpijskich – ale zawsze potrafiła się odkuć. Do legendy przeszły jej boje z takimi rywalkami, jak Karolina Woźniacka, Wiera Zwonariowa, Li Na, Ana Ivanović, Andżelika Kerber czy Swietłana Kuzniecowa.
Agnieszka Radwańska to zdecydowanie jedna z najważniejszych postaci polskiego sportu i pozostaje w pamięci kibiców jako prawdziwa wirtuozka rakiety.
Foto: gettyimages.com
- Jana Novotná. Najpiękniejsze triumfy rodzą się z bólu - 15 listopada 2025
- Peter Prevc. Sportowiec, dla którego sukces to coś więcej niż medale - 10 listopada 2025
- Erik Gundersen. Mistrz, który nigdy się nie poddał - 8 listopada 2025



