Piotr Żyła. Człowiek, który śmiechem pokonuje grawitację

Piotr Żyła

Data publikacji: 20 maja 2025, ostatnia aktualizacja: 24 maja 2025.

Piotr Żyła to prawdziwy fenomen w świecie skoków narciarskich. Z jednej strony największą sławę przyniosły mu nieszablonowe wypowiedzi dla mediów, a z drugiej to doświadczony i utytułowany zawodnik.

Chłopak, który chciał być jak Małysz

„Wiewiór”, jak go nazywają, urodził się 16 stycznia 1987 roku w Cieszynie. Magii skoków narciarskich po raz pierwszy zasmakował jako ośmiolatek. Zamiast szukać innych atrakcji, wolny czas spędzał próbując wzbić się w powietrze niczym Adam Małysz, który zdążył już zadebiutować w Pucharze Świata.

Zanim nazwisko Żyła zaczęło pojawiać się w światowych serwisach sportowych, Piotr uczył się w szkołach sportowych w Szczyrku i Zakopanem. W 2005 roku z mistrzostw świata juniorów w Rovaniemi przywiózł srebro w drużynie, a debiut w Pucharze Świata zanotował 21 stycznia A.D. 2006 w Sapporo, gdzie zajął 19. miejsce. Choć jego kariera nie rozwijała się tak, jakby sobie tego życzył, zaciskał zęby, pracował wytrwale w Wiśle z trenerem Janem Szturcem i powoli piął się w górę.

Przełom nadszedł w sezonie 2012/2013, kiedy zaczął regularnie wskakiwać do pierwszej dziesiątki pucharowych konkursów. Podczas Mistrzostw Świata w Narciarstwie Klasycznym 2013 w Val di Fiemme sięgnął po brązowy medal w drużynie, a 17 marca 2013 roku na skoczni w Oslo po raz pierwszy w karierze wygrał zawody elity. Na najwyższym stopniu podium stanął wtedy wspólnie z Gregorem Schlierenzauerem.

– Nie było dużo nerwów tam na górze przed finałowym skokiem – mówił na gorąco w rozmowie z serwisem skijumping.pl. – Nie myślałem raczej o tym, że mogę być na podium czy wygrać te zawody, przez myśl mi to nie przechodziło. Siadłem sobie po prostu na belce, poskładałem się jak umiałem, a reszty nie pamiętam. Fajnie było! Fajnie skacze się przy takiej publiczności, a jeszcze gdy skacze się dobrze, jak mi dziś, to ta euforia jest ogromna. Po skoku bardzo się cieszyłem, a publiczność wraz ze mną, bo ryk był ogromny. Przyjemnie się tu skacze, niemal jak w Polsce.

Piotr Żyła Val di Fiemme 2013

Złote skoki w Oberstdorfie, Planicy i Lahti

Piotr Żyła ma na swoim koncie kolekcję krążków z najważniejszych imprez. Zdobył aż siedem medali mistrzostw świata. Z tych najbardziej spektakularnych warto wymienić złoto indywidualne z 2021 roku, kiedy to na skoczni normalnej w Oberstdorfie sprawił wielką niespodziankę. Jednak zamiast spocząć na laurach, dwa lata później w Planicy obronił tytuł, a przy okazji ustanowił rekord skoczni. Dokonał tego w niesamowitym stylu, w drugiej serii wydobywając się z dość przeciętnej lokaty na sam szczyt tabeli.

– Jestem na skraju… Co się stało w tym finale? Sam nie wiem. Po pierwszym skoku… Jezus Maria. Trzynasty dopiero… Myślałem, że nic z tego nie będzie. Drugi skok? Przyznam się szczerze, że nie pamiętam go – powiedział w wywiadzie dla Eurosportu po zwycięskiej próbie na MŚ w Planicy. – Nie wiem, czy to w ogóle dziś do mnie dotrze, czy będę w stanie funkcjonować. Trudniej obronić tytuł czy zdobyć po raz pierwszy? W Oberstdorfie kosztowało mnie to dużo, ale teraz chyba jeszcze więcej. Miałem taki plan, by na treningach nie tracić energii i trafić w dzień konkursowy.

W 2017 roku urodzony w Cieszynie zawodnik zapisał się w historii polskich skoków, współtworząc w Lahti drużynę, która zdobyła pierwszy w historii naszego kraju złoty medal w konkursie drużynowym mistrzostw świata. Dwukrotnie też, w latach 2018 i 2020, sięgał po brąz w drużynowym konkursie na MŚ w lotach.

Piotr Żyła Planica 2021

Wzloty i upadki

W jego karierze nie brakowało również momentów, gdy nie szło. Niejednokrotnie zdarzały się zawody, które kończył poza czołową trzydziestką, a indywidualnie na igrzyskach olimpijskich nigdy nie zaistniał. Dodatkowo na IO w 2018 roku nie wystartował, podczas gdy w Pjongczangu polska drużyna bez niego zgarnęła historyczny brąz. Bywało, że lądował w Pucharze Kontynentalnym, żeby popracować nad formą.

W sezonie 2015/2016 wyraźnie obniżył loty i rzadko kiedy zdobywał pucharowe punkty. Ale nie byłby sobą, gdyby się poddał. Po słabszych okresach zawsze wracał ze zdwojoną mocą, błyskając dalekimi skokami w najbardziej niespodziewanych momentach. Tak było chociażby w sezonie 2016/2017, gdy w Turnieju Czterech Skoczni zajął znakomite drugie miejsce, ulegając wyłącznie Kamilowi Stochowi.

Nie zapominajmy też o triumfie w lotach na Kulm, gdzie w 2020 roku „Wiewiór” odniósł drugie w karierze zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata. Kryształowej Kuli nigdy nie wywalczył, ale trzy sezony w TOP 10 klasyfikacji generalnej Pucharu Świata świadczą o tym, że jego sukcesy nie były dziełem przypadku.

– Ostatnimi czasy stałem się leniwy, nic mi się nie chciało, ale później pomyślałem, że zbliżają się loty i trzeba się wziąć do pracy. Czuje się świetnie, bo dwa razy zepsułem skok, a i tak wygrałem – opowiadał w rozmowie z TVP Sport po zwycięstwie w Bad Mitterndorf. – Jestem bardzo zadowolony, bo wiedziałem, że stać mnie na „dziesiątkę”. Po pierwszej serii myślałem o podium, ale skupiłem się na tym co mam do zrobienia i na pracy, którą chcę wykonać w tym drugim skoku. Jak doskoczyłem do zielonej linii pomyślałem, że może brakować. Ucieszyłem się, gdy wiedziałem, że znajdę się na podium, a to że wygrałem… Zupełnie się tego nie spodziewałem.

Co ciekawe, Piotr Żyła przez pewien czas dzierżył rekord Polski w długości lotu. W 2012 roku w Vikersund poleciał 232,5 m, poprawiając osiągnięcie samego Adama Małysza. Swój najlepszy wynik (248 m) ustanowił jednak w Planicy w sezonie 2018/2019.

Piotr Żyła Planica 2023

Wyluzowany pracuś

„Wiewiór” to nie tylko znakomite osiągnięcia na skoczni. W oczach kibiców wyróżnia się on przede wszystkim nieszablonowymi wypowiedziami dla mediów, które jednych bawią, a innych… załamują. „Ruszyłem z belki, garbik, fajeczka no i poleciało!”, powiedział po jednym z konkursów, a słowa te stały się prawdziwym hitem internetu. Wiele osób śledzi jego wywiady, bo nigdy nie wiadomo, co palnie.

Ta nieskrępowana spontaniczność przekłada się też na sympatię fanów. Jedni czekają na jego dalekie skoki, a inni na kolejne memogenne cytaty. Warto jednak zaznaczyć, że przy całej swojej naturalnej wesołości i otwartości Piotr Żyła doskonale rozumie, że najważniejsza jest ciężka praca na treningach. Jego żarty i luźne podejście do mediów to w pewnym sensie wentyl bezpieczeństwa – metoda na odreagowanie presji, z którą musi się mierzyć każdy sportowiec tej rangi.

Można się spierać, co najbardziej wyróżnia Piotra Żyłę: osobliwe poczucie humoru czy imponująca lista trofeów. Najlepiej przyjąć, że to idealne połączenie tych dwóch światów. I właśnie za tę niepowtarzalną mieszankę go uwielbiamy.

Foto: gettyimages.com

Ziemowit Ochapski

Warto przeczytać: